Na temat lęku separacyjnego krąży w internecie mnóstwo mitów. Część jest mniej, a część bardziej szkodliwa. Niektóre z nich mogą spowodować naprawdę duże problemy i bardzo utrudnić leczenie problemów separacyjnych. A powielane są do upadłego na różnych stronach i w nagraniach, czasem również – o zgrozo – przez osoby uważane za specjalistów.
Dziś rozprawimy się z kilkoma najczęściej powtarzanymi głupotkami. Poznaj największe mity o lęku separacyjnym u psów.
“Zamknij psa w klatce, to nie będzie niszczyć”
Zaczynamy z grubej rury. Zamknięcie psa z lękiem separacyjnym w klatce i wyjście na kilka godzin z domu, żeby wył w zamknięciu, jest formą znęcania się i przemocy emocjonalnej. I said what I said.
Nie mówię, że klatka kennelowa jest zła. To przydatne narzędzie, które często polecam swoim klientom i sama też z niej korzystam. To znaczy, mój pies z niej korzysta. Odpowiednio wprowadzona klatka stanowi dla psa bezpieczną bazę i może być wykorzystywana jako wsparcie w terapii problemów separacyjnych (pomaga psu się wyciszać i “odklejać” od opiekuna). Powiedziawszy to, klatka nie jest magicznym rozwiązaniem na lęk separacyjny. Bo jeśli twój pies boi się być sam, to zamknięcie go na mniejszej przestrzeni nie sprawi, że nagle przestanie się bać. Nawet jeśli z pozoru może to tak wyglądać, bo już nie niszczy mieszkania (ciężko o inny efekt, skoro nie ma do niego dostępu). Jednak jego emocje wciąż pozostają te same – pies wciąż cierpi, po prostu to cierpienie nie jest już widoczne. Niektóre psy siedząc w kennelu potrafią przez całą nieobecność opiekuna wyć, inne są w stanie przegryźć metalowe pręty, próbując wydostać się na zewnątrz, a w skrajnych przypadkach – pies w panice i bezsilności zaczyna się samookaleczać (nie ma na czym się wyładować, więc wyżywa się na sobie).
Klatka jako mądrze wprowadzone wsparcie w terapii? Ok.
Klatka jako jedyne rozwiązanie problemu z separacją? Nie ok.
“Nie witaj się z psem, to wzmocni jego lęk”
Nie wzmocni. Wręcz przeciwnie, ostentacyjne ignorowanie psa przez pół godziny po powrocie do domu może dodatkowo pogorszyć jego samopoczucie lub wpłynąć negatywnie na waszą relację. Jak ty byś się czuł na jego miejscu? Pies to istota społeczna, obecność opiekuna jest dla niego ważna i to normalne, że cieszy się z jego powrotu do domu. Jasne, jeśli twoje 5-minutowe wyjście po bułkę do Żabki spotyka się z tak ogromną radością, że pies piszczy i sika pod siebie, to mamy pewien problem, ale jego źródło leży gdzieś indziej.
Więc jak postępować? Przywitaj się z psem, ale normalnie, bez dodatkowego podbijania emocji bardzo wysokim głosem (“AaaAaAA jeeejuuuu jeeeej! Kto jest taki słooodkiiiiii?!”). Wejdź do mieszkania, powiedz coś łagodnym tonem (“No cześć, Reksiu”), żeby pies wiedział, że został zauważony. Odłóż torbę, zdejmij kurtkę, buty, a potem przykucnij do psa i daj mu trochę uwagi, zaproponuj spokojny, powolny dotyk, a następnie zajmij się swoimi sprawami. Wilk syty, owca cała.
“Spanie z psem w łóżku powoduje lęk separacyjny”
Na szczęście nie, możesz odetchnąć. Nie ma bezpośredniej korelacji między miejscem do odpoczynku a lękiem separacyjnym. To, czy pies będzie spać na legowisku, w klatce czy w twojej pościeli, to tylko i wyłącznie twoja sprawa (mi nie przeszkadza sierść na poduszce, więc nie oceniam). Tak samo w przypadku chodzenia za opiekunem po mieszkaniu. Dużo zależy od temperamentu i charakteru danego osobnika. Są psy przyklejki, które lubią być blisko i jeśli mogą, to wybierają towarzystwo opiekuna, ale nie mają problemu z tym, że zostaną gdzieś same. Z drugiej strony, są psy niedotykalskie, które wolą trzymać się na dystans, ale jeśli opiekun wyjdzie z domu – zaczyna się panika.
Kiedy mamy problem? W sytuacji, w której pies funkcjonuje jak cień człowieka, który nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować. Musi kontrolować opiekuna (więc nie potrafi przy nim wypocząć), podrywa się gwałtownie na każdy drobny ruch, śledzi go nawet w łazience, spędza cały dzień na jego kolanach, stresuje się zamkniętymi drzwiami do innego pomieszczenia – to oznaki niesamodzielności i nadmiernego przywiązania, które jak najbardziej mogą powodować problem z samotnością u psa.
“Zostaw psu jedzenie na czas nieobecności”
Dobra rada w momencie, kiedy mamy do czynienia ze szczeniakiem, ale nie w przypadku dorosłego psa z lękiem separacyjnym.
Młody pies, który dopiero uczy się być sam, uczy się regulować emocje, a przy okazji ma mnóstwo pokładów energii oraz obolałe dziąsła od ząbkowania, może wyładowywać się na meblach i różnych przedmiotach. W takiej sytuacji warto zostawić mu gryzak, matę do lizania, kong wypełniony mokrą karmą lub matę węchową – stanowi to dobry outlet dla emocji i pozwala budować pozytywne skojarzenia z samotnością. Są jednak dwa, ważne warunki: 1) wyjście opiekunów i tak nie powinno być na tyle długie, żeby pies wpadł w panikę, 2) jedzenie nie może odwracać uwagi od wyjścia opiekuna. Nie chcemy znikać szczeniakowi niepostrzeżenie, gdy jest w pełni skupiony na innym zajęciu. Nie oszukujemy pieska. Powinien świadomy tego, że człowiek wychodzi, a jedzenie ma być dostępne obok, jako jedna z opcji na zajęcie się czymś.
Dlaczego nie używamy jedzenia przy dorosłych psach z problemami separacyjnymi?
Wyobraź sobie taką sytuację: dajesz psu gryzaka, którym zajmuje się przez dziesięć minut. Po zjedzeniu pies idzie pod drzwi, a po kolejnych dwóch minutach zaczyna wyć. Ile czasu w rzeczywistości pies potrafi być sam? Dwanaście minut, czy jednak tylko dwie?
No właśnie. Jedzenie zaburza obraz problemu. Kiedy pies jest w pełni skupiony na posiłku, nie dociera do niego nawet, że jest sam. Kończy się jedzenie i zaczyna się panika. Jeśli twój pies cierpi na lęk separacyjny, żaden gryzak mu nie pomoże. Co gorsza, w niektórych przypadkach takie postępowanie może doprowadzić nawet do zaburzeń odżywiania: jeśli zawsze dajemy psu jedzenie i wychodzimy z domu, pies zacznie kojarzyć posiłek ze stresem.
“Wyjdź, jak pies śpi/nie patrzy”
W ten sposób możesz dodatkowo pogorszyć problem. Kiedy pies budzi się i nagle odkrywa, że jego opiekun zniknął, nie rozumie, co się wydarzyło. Zaczyna go szukać, a panika narasta. Wzięcie psia “na śpiocha” nie jest rozwiązaniem problemu.
Nigdy nie oszukuj swojego psa.
“Nie wracaj do domu, dopóki pies się nie wyciszy”
Zastanów się, dlaczego twój pies piszczy i wyje podczas twojej nieobecności. Niektórzy mówią, że w ten sposób pies wymusza powrót swojego opiekuna. Ale jeśli samotność nie jest dla psa problematyczna, to nie potrzeby “wymuszania”. W przeważającej większości przypadków, wokalizacja jest objawem silnego stresu. A już szczególnie w sytuacji, gdy pies piszczy lub szczeka przez całą nieobecność opiekuna (zdarza się, że nawet przez kilka godzin). W takiej sytuacji najlepsze, co możesz zrobić, to jak najszybciej wrócić do domu, żeby pomóc psu się uspokoić.
“Wyjdź na chwilę, a jak pies będzie grzeczny to wróć i go nagródź”
Takie działanie skupia się na widocznym zachowaniu psa, a nie na emocjach, które go powodują. Jeśli pies ma lęk separacyjny to żaden smaczek nie zmniejszy jego strachu.
A jeśli pies się nie boi, to takimi nagrodami możesz niepotrzebnie problem spowodować. Dlaczego? Bo pies zamiast się zrelaksować i wyciszyć, będzie siedzieć pod drzwiami i w napięciu oczekiwać smakołyka.
“Podnoś klucze x razy dziennie, żeby pies nie kojarzył ich z wyjściem”
To zwyczajnie nie ma sensu. Podnoszenie kluczy, zakładanie butów czy kurtki może triggerować psa, bo kojarzy mu się bezpośrednio z twoją nieobecnością, która jest powodem lęku. Możesz podnieść klucze bez wychodzenia z domu tysiąc razy i w końcu pies przestanie na to reagować – aż do momentu, w którym je weźmiesz i rzeczywiście wyjdziesz. Wtedy znów dźwięk kluczy stanie się problematyczny.
Najpierw popracuj nad tym, żeby twoje wyjścia nie były dla psa stresujące. Jeśli samotność nie będzie straszna, to sygnały, które ją zapowiadają, też przestaną takie być.
Disclaimer: odwrażliwianie sygnałów wyjścia to jeden z elementów terapii separacyjnej, ale jest ona prowadzona w odpowiedni sposób i nie polega na losowym wykonywaniu tych czynności w ciągu dnia.
Jak leczyć lęk separacyjny?
Problemy separacyjne wymagają w pierwszej kolejności trafnej diagnozy, a następnie odpowiednio dobranego planu terapii. Dlatego jeśli podejrzewasz lęk separacyjny u psa, najlepiej zgłoś się do specjalisty, zamiast korzystać z porad znalezionych w internecie. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat tego, jak leczyć lęk separacyjny, na czym polega stopniowa desentyzacja oraz jakie są przyczyny i objawy lęku separacyjnego, przeczytaj mój poprzedni wpis na temat (kliknij tutaj!).
📌 Terapia lęku separacyjnego we Wrocławiu
Jeśli Twój pies panikuje podczas Twojej nieobecności, zapraszam na indywidualną konsultację behawioralną, podczas krórej ustalimy skuteczny plan działania. 👉 Kliknij tu i napisz do mnie.
Podsumowanie
Nauka o psim behawiorze ciągle się rozwija, a wiedza podawana kiedyś nawet przez specjalistów, dziś jest już przeterminowana. Sprawdzonych informacji szukaj w nowych, rzetelnych źródłach, a najlepiej bezpośrednio u specjalisty, który ciągle aktualizuje swoją wiedzę.
